Gry planszowe, czyli sztuka przegrywania

Chyba wszyscy w życiu graliśmy w gry planszowe. I bardzo to lubimy. To znaczy, lubimy wygrywać. Ale czasem trzeba też przegrać. I tu pojawia się problem. Jak to zrobić z godnością? Ja potrafię (opowieści o tym , jakobym się denerwowała i miała morderczą minę, są mocno przesadzone). Spoglądam na zwycięzcę z uśmiechem i szczerze mu gratuluję (w duchu myślę sobie: jeszcze Cię dopadnę, a wtedy...).  

W moim domu grało się od zawsze. W karty i gry planszowe. O puzzlach nie wspomnę, bo do dziś chętnie je układam. W karciane Makao grało się o to, kto pozmywa naczynia po obiedzie. Dziś gramy dla zabawy, a przegrany wrzuca drobniaki do świnki. Gra w Chińczyka po niedzielnym obiedzie jest zawsze "krwawa". Chodzie nie o to, aby wygrać, ale żeby inni mieli z tym problem. :) Poza tradycyjnym Chińczykiem, można kupić wersję ogrodową. Plansza jest zrobiona z ceraty i jest bardzo duża. W komplecie są drewniane pionki oraz dmuchana kostka, którą można rzucać na trawie. 




Kolejna klasyczna gra to Eurbousiness - polska gra wzorowana na Monopoly. Zasady są podobne - trzeba doprowadzić resztę graczy do bankructwa. A samemu kupić odpowiednio drogie posiadłości i wybudować w nich hotele. Po drodze unikamy więzienia. :)


Cluedo - planszowa gra detektywistyczna. W tej grze gracze wcielają się w rolę  detektywów,  których zadaniem jest rozwiązanie zagadki morderstwa. Mamy więc wskazówki i podejrzanych. To świetna zabawa, ale na początku trzeba uważnie przeczytać instrukcję. W zestawie są bloczki, na których zapisujemy nasze typy.


Czasem gram też w statki. Ale ostatnio okazało się, że trochę nam gry ubyło. I trudno w nią grać.  No bo jak? Bez tytułowych statków:)

To tylko kilka przykładów. A w co Wy- nasi czytelnicy lubicie grać? Co możecie nam polecić?

Komentarze