„Sny dziecinne pachniały wanilią./ Jak oddzielić to życie od trwogi?” - wspomnienie życia i twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w 100 rocznicę urodzin

 

Tak właśnie widzimy tę postać: zapatrzonego w dal przystojnego chłopaka o delikatnej urodzie, legendę Powstania warszawskiego z batalionu „Parasol”, działacza konspiracji w szeregach Armii Krajowej, poetę o wrażliwym sercu, reprezentanta pokolenia Kolumbów, które musiało dorastać w obliczu wojny.

Krzysztof Kamil Baczyński przeżył swoje krótkie życie szybko, ale intensywnie; był świadomy własnej ulotności, czego potwierdzeniem są słowa skierowane do matki: „Mamo, ja muszę bardzo szybko i w krótkim czasie przeżyć całe życie”.

W tym roku obchodzimy 100 rocznicę urodzin wybitnego poety. Z tej też okazji na warszawskim Powiślu odsłonięto mural upamiętniający artystę.



 Malatura została zainspirowana fragmentem „Spojrzenia” - jednego z najpiękniejszych wierszy poety:

 „I jeden z nas – to jestem ja,
którym pokochał. Świat mi rozkwitł
jak wielki obłok, ogień w snach
i tak jak drzewo jestem – prosty”.

Jak podaje Narodowe Centrum Kultury „stworzenie muralu z wizerunkiem Krzysztofa Kamila Baczyńskiego to wpisanie go w krajobraz Warszawy, miasta, które kochał i o którego wolność walczył w powstaniu, a zarazem hołd dla jego talentu. Choć zapamiętaliśmy go przede wszystkim jako poetę i czołowego przedstawiciela pokolenia Kolumbów, był także utalentowany plastycznie”.  

 Warto przyjrzeć się sylwetce poety ponownie, tak aby zobaczyć rówieśnika, ucznia, młodego chłopaka, który walczył o swoje marzenia.

Z czarno – białych fotografii spogląda na Nas chłopiec o poważnych oczach, dziecko z czułością tulące się do mamy, uczeń w granatowym mundurku.



 Baczyński, od 1931 roku uczęszczał do „Batorego”- dobrego warszawskiego gimnazjum, choć, jak wynika ze wspomnień jego kolegów ze szkolnej ławy, był jednym z uczniów słabszych, miewał kłopoty z matematyką, natomiast bardzo dobrze radził sobie z rysunkiem.

Przyszły poeta był typem samotnika, „oderwanym” od rzeczywistości, bardzo inteligentnym i uzdolnionym plastycznie – marzył o karierze grafika lub ilustratora. Już w czasach szkolnych odznaczał się znajomością współczesnej mu literatury, interesował się także literaturą francuską, a w późniejszych latach pisał wiersze po francusku. Był lubiany – imponował swoim kolegom sposobem naśladowania profesorów oraz talentem do pisania zabawnych rymowanek.

W 1937 roku Krzysztof rozpoczął naukę w nowo utworzonym dwuletnim Liceum ogólnokształcącym w klasie o profilu humanistycznym, a w maju 1939 roku otrzymał świadectwo dojrzałości.

Wybuch wojny uniemożliwił mu niestety podjęcie studiów na Akademii Sztuk Pięknych, podjął naukę na tajnych kompletach w Szkole Sztuk Zdobniczych i Malarstwa, studiował także polonistykę na Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie poznał swoją przyszłą żonę i adresatkę najpiękniejszych wierszy miłosnych — Barbarę Drapczyńską.




 W ceremonii zaślubin wzięli udział między innymi Jerzy Andrzejewski jako świadek pana młodego oraz Jarosław Iwaszkiewicz. Ten ostatni w swoim dzienniku pisał:

„Baczyńscy przystępowali do komunii, oboje/ tacy drobni, malutcy, dziecinni,/ powiedziałem potem, że wyglądało to/ nie na ślub, a na pierwszą komunię./ Krzysztof bardzo wzruszony”.

 Poezja, którą Baczyński intensywnie tworzył zaledwie przez kilka lat, jest dowodem jego wybitnego talentu. W tej poezji widoczny jest kontrast pomiędzy utraconą arkadią spokoju, piękna i miłości a spełniającą się na jego oczach apokalipsą wojny. Poeta ukazywał tragiczną stronę ludzkiego życia, związaną z koniecznością wyboru, poświęceniem i strachem przed śmiercią. Poezja Baczyńskiego wyraża emocje i los generacji Kolumbów. Pisał utwory katastroficzne, chciał jako młody człowiek zmierzyć się ze swoją epoką, opisać tragiczny czas wojny jako siły niszczącej wcześniej uznane wartości. W lipcu 1943 roku pisał wierszu „Rodzicom”:  

 „Dzień czy noc – matko, ojcze – jeszcze ustoję

W trzaskawicach palb, ja żołnierz, poeta, czasu kurz.

Pójdę dalej – to do was mam: śmierci się nie boję,

dalej niosąc naręcza pragnień jak spalonych róż”.

 Śmiertelnie raniony, zginął czwartego dnia Powstania warszawskiego na posterunku w Pałacu Blanka, prawdopodobnie dokładnie tak, jak przewidział to w swoim wierszu „Elegia o chłopcu polskim”, napisanym kilka miesięcy przed wybuchem powstania:

„Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką/ Czy to była kula, synku/ czy to serce pękło?"




1 września 1944 roku zmarła w wyniku odniesionych ran w Powstaniu warszawskim Barbara Drapczyńska. W momencie śmierci była w czwartym miesiącu ciąży. Tuliła do siebie tomik poezji ukochanego, powtarzając: „Idę do ciebie, już idę”. W ostatnią, sierpniową noc matce Basi przyśnił się zięć. Podszedł do jej córki nakrył ją swoim płaszczem, po czym przytuleni, odeszli razem w dal.


Autorka teksu - Justyna Ziora

Komentarze

  1. Jeden z moich ulubionych poetów. Osiągnął więcej niż niektórzy przez kilkadziesiąt lat tworzenia.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz